Przejdź do głównej zawartości

Klatka kenelowa

Cześć!
Dzisiaj podejmuję temat kontrowersyjny. Mianowicie klatka kenelowa i jej użytkowanie. Są zwolennicy i przeciwnicy, niektórzy, osoby użytkujące klatkę uważają za złych właścicieli. A jak było u nas? Postaram się szczegółowo opowiedzieć :)
Zanim Frugo trafił do naszego domu przeczytałam sporo książek, przejrzałam wiele stron internetowych i blogów. Starałam się jak najlepiej przygotować do pracy z jack russell terrierem :) Wiedzieliśmy, że to rasa wymagająca, energiczne psy, którym nie wystarczy leżenie na kanapie :D Od początku chciałam, żeby Frugo miał w domu swoje miejsce. Padło więc na kenel. Wybraliśmy taki, który jest także dobry w roli transportera. Część znajomych i rodziny pukało się w czoło, mówili "będziecie psa w klatce trzymać?". My wiedzieliśmy o co nam chodzi.

I tak od momentu pojawienia się psa w domu, klatka była nieodłącznym towarzyszem. Od małego przyzwyczajaliśmy go do niej, właściwie nie było problemu, sam zaczął do niej wchodzić. Stanowiła część pokoju, w którym przebywaliśmy najwięcej w ciągu dnia. Po przeprowadzce stoi w centralnym punkcie, między kuchnią, a salonem. Frugo siedząc w niej widzi wszystko i wszystkich, takie centrum dowodzenia! Klatki nie izolowaliśmy, Frugo nie siedział w niej za karę. Klatka to jest azyl. Ma w niej zabawki, śpi w niej w ciągu dnia. Bierzemy ją na wyjazdy. Pozwala na bezpieczne przemieszczanie się psa, na długich trasach.

Kolejny, ważny dla nas aspekt to, to, że klatka idealnie sprawdziła się kiedy wychodzimy z domu. Tak, wiem pewnie część osób pomyśli, że to ograniczanie wolności psa, itd. Ale od początku... W związku z tym, że moja praca to nie 8 godzin w biurze, od małego Frugo nie musiał na te 8 godzin zostawać sam w domu. Jednak zostawał, czasem na 3, czasem na 5 godzin sam. Kiedy był mały, wszystko było w miarę ok. Przed moim wyjściem oczywiście spacer, zabawka na zmęczenie - tutaj pomagał kong :) I było ok, czasem zdarzyła się zjedzona gazeta. Im starszy tym bywało gorzej. Mimo, że zostawał w jednym dużym pomieszczeniu to było mało, otwierał szafy, wyciągał rzeczy, zdarzyło się nawet pogryzienie butów. Jakoś sobie z tym radziliśmy. Później przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Zamontowaliśmy kamerę i na czas naszego wyjścia mięliśmy możliwość obserwowania tego co robi. Za pierwszym razem kiedy zostawiliśmy go było ok, za drugim też, za trzecim już zaczął się interesować rzeczami na półkach, na stole itd. Jako, że Frugo to cwana bestia, kolejnym razem odsunął pufy, które zastawiały regał z książkami i kilka rzeczy zdjął i pogryzł. W tym samym czasie wyciągnął zza sofy przedłużacz i go pogryzł (uprzednio wyrywając wtyczkę z kontaktu). Tak, więc wtedy szala przeważyła. Od tego czasu Frugo zostając sam jest w klatce. Ku naszemu zdziwieniu wcale nie panikował, nie piszczał. Zazwyczaj jak wychodzimy dostaje do klatki małego smaka, jak tylko go wyciągamy sam wchodzi do klatki. Dzięki kamerze wiem, że większość czasu przesypia, a kiedy wracamy jest radość :) To, że zostaje zamykany w klatce nie zmieniło jego dotychczasowego podejścia. W ciągu dnia klatka to normalne miejsce do zabawy, spania i przebywania. No i najważniejsze, idealne miejsce na chowanie skarbów np. wędzonych kości :D Z czystym sumieniem powiem, że to był dobry wybór i decyzja o zamykaniu go podczas naszej nieobecności, była dobra.

Mam nadzieję, że jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to choć częściowo je rozwiałam :)

Klatka zakupiona w sklepie Zooplus.pl, a dokładnie Klatka - transporter.

Justyna





Tutaj dopiero kilka dni w domu :)

Sam wchodziłem do klatki :)

 Gdyby ktoś miał wątpliwości czy podczas jazy jest mu wygodnie, to poniżej kilka fotek:





Komentarze

  1. Jakie są wymiary klatki? Ile waży Frugo ?

    OdpowiedzUsuń
  2. obawiałam się wcześniej takiej klatki z obawy o wygodę psa. ale chyba dla mojego urwisa to najlepsze rozwiązanie. a gdzie kupiona i jaki rozmiar?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mato-Koc Psie Sprawy

Cześć!
Dzisiaj przychodzę do Was z nietypowym postem. Jakiś czas temu wrzucałam zdjęcia w mediach społecznościowych, uchylając rąbek tajemnicy i pisałam o moim "secret project" :) Nadszedł czas, aby powiedzieć o nim coś więcej!
Odkąd mamy Frugusia to staramy się o niego dbać, nie tylko w kwestii jedzenia, przysmaków czy idealnie dobranych szelek. Pojawiał się problem z doborem legowiska/koca do leżenia :) Frugo to jack russell terrier krótkowłosy. Posiada krótką, wbijająca się wszędzie sierść, dlatego w domu wszędzie mamy koce. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że Frugo ma manię układania sobie wszystkiego pod siebie :D Myślę, że każdy właściciel psa wie o co chodzi. Generalnie koce trzeba często wymieniać, prać itd. Kupowaliśmy różnego rodzaju maty, legowiska, ale ciągle czegoś brakuje. I w końcu postanowiłam, że sama coś zrobię :) I może nie tylko Fruguś na tym skorzysta :D Wyliczałam, mierzyłam i doszłam do wniosku, że dla piesków jego wielkości oraz innych mniejsz…

Na dzień dobry!

Pierwszy post będzie postem "o nas", napiszę także słów kilka po co mi blog :)  Zacznijmy od przedstawienia się :) Ja - Justyna, pies - Frugo. Wraz z mężem jeszcze przed ślubem podjęliśmy decyzję, że chcemy, aby w naszym domu mieszkał z nami pies. Bądźmy szczerzy, głównie ja chciałam :) W moim rodzinnym domu pies był od 15 lat, członek rodziny, nieodłączny "element" układanki. Kiedy rodzice zmuszeni byli go uśpić, zmieniło się coś. Pojawiła się pustka. Ja nie wyobrażałam sobie domu bez psa. Decyzja podjęta i tak oto od 1,5 roku codziennie budzi nas mokry, zimny nos :) Ale kto ma psa, wie, że to przyjemne uczucie. Zdecydowaliśmy się na psa rasy Jack Russell Terrier. Mały, szalony, tricolor. Imię wymyśliła moja mama. Frugo pojawił się u nas w sierpniu 2015 roku. Nie powiem, że nie sprawiał kłopotów, teraz też zdarzy mu się coś spsocić. Jednak oboje nie wyobrażamy sobie już naszego domu bez merdającego ogona, zimnego nosa i stukających o podłogę łapek :) Decydując si…